Szukaj
  • redakcja

Czy trzęsienie ziemi na Śląsku poruszy lawinę zmian w całym kraju? Symptomy aż nazbyt wyraźne.

Śląskie zmienia barwy polityczne przy zastanawiającej postawie partii władzy.



Nie wiem, kiedy doczekamy się uczciwej analizy przyczyn tego, co dokonało się w woj. śląskim. Przypomnę (choć pewno nie trzeba), że wczoraj PiS stracił władzę w sejmiku śląskim.

A więc moja opinia. Zanim ją jednak przedstawię – krótko o tym, co można było zaobserwować wczoraj w zabytkowej sali Sejmu Śląskiego.

Radnych wojewódzkich opozycji wspierali posłowie, senatorowie czy radni miejscy. Po stronie PiS żadnego istotnego wsparcia widać nie było.


2

Żadnej aktywności polityków PiS nie było widać w woj. śląskim przed wczorajszym głosowaniem. Myślę o politykach lokalnych. Gdyż przecież w regionie pojawił się Jarosław Kaczyński. Był w kilku miejscach – znamienne, że ostatnim z tych miejsc były Gliwice – być może bardziej antypisowskiego miasta w woj. śląskim nie ma.

Że przypomnę. Z Gliwic wywodzi się prof. Jerzy Buzek. To za jego przyczyną w wyborach do europarlamentu w 2009 r. PiS poniósł sporą porażkę a w woj. śląskim wręcz sromotną klęskę. Były premier zdobył podówczas 393 tys. głosów, co było ogólnopolskim rekordem.


3

W odwecie PiS doprowadził do tego, że Stadion Śląski nie został areną Euro 2012, choć był najlepiej w Polsce skomunikowany z Europą Zachodnią i Południową oraz z Ukrainą. Nawiasem mówiąc podobną karę otrzymał Kraków – za to, że wybory na prezydenta miasta wygrał tam Jacek Majchrowski.

Antypisowość Gliwic na tym się nie kończy. Wieloletnim prezydentem miasta był Zygmunt Frankiewicz, dziś senator PO. To w tym mieście współrodził się opozycyjny wobec PiS ruch samorządowy. Z Gliwicami mocno związany jest Borys Budka, którego żona pełni tam funkcję radnej.


4

Dla Jarosława Kaczyńskiego był to więc skok na głęboką wodę. Być może także ostatnia, desperacka próba, zatrzymania procesu zmiany władzy w woj. śląskim. Możliwe, że – przede wszystkim – chciał on dać przykład lokalnym liderom, jak należy zachować się w sytuacjach kryzysowych.

Tylko że na Śląsku liderów PiS nie ma. Ostatnim był Grzegorz Tobiszowski, który z trudem zdobył mandat europosła i o bożym świecie zapomniał. O jego istnieniu przypomnieliśmy sobie dopiero za sprawą TVN24 i cyklu o wpłatach na kampanię wyborczą kandydatów PiS do Parlamentu Europejskiego.


5

Tu mogę przejść do mojej (być może błędnej) oceny trzęsienia, do którego doszło w woj. śląskim. Dodajmy, że trzęsienia, które dla nikogo nie było zaskoczeniem.

Przyczyna tego co się stało jest tylko i wyłącznie jedna – klątwa drugiej kadencji.


6

Są też przyczyny pomniejsze. Po stronie PiS brak lokalnego lidera. Nie ma nikogo, kogo potocznie zwykło się zwać „baronem”. W woj. śląskim swoje ambicje zaznaczały wyraźnie europosłanki i posłanki PiS. Żadnej nie udało się jednak zdobyć na tyle mocnych wpływów, by za tym szła polityczna władza na poziomie regionalnym.

I odwrotnie – po stronie opozycji wyraźne osobowości. I tu należy wskazać przede wszystkim Arkadiusza Chęcińskiego, prezydenta Sosnowca (jego też się wskazuje jako architekta omawianej zmiany).


7

Oczywiście, że zmianie sprzyjał ogólny klimat. Ale ktoś może powiedzieć, że jest wręcz przeciwnie – że to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, powinno wspierać pozycję tych, którzy aktualnie rządzą. Tym bardziej, że Śląsk i Zagłębie bardzo to odczuwają. Miasta aglomeracji przyjęły na siebie ciężar goszczenia setek tysięcy uchodźców z Ukrainy. Dzisiaj właściwie wszędzie słyszy się język rosyjski, ukraiński i charakterystyczną dla Ukrainy wschodniej mieszankę tych języków. I to nie tylko w centrach miast, lecz również na podwórkach, na placach zabaw, w przedszkolach, szkołach, sklepach, zakładach fryzjerskich i innych firmach usługowych.


8

A jak już mowa o zagrożeniu zewnętrznym, to na myśl przychodzą niedawne uroczystości, tradycyjnie zorganizowane w centrum Katowic z okazji Dnia Niepodległości. Były mundury, salwy pod pomnikiem J. Piłsudskiego, parada oraz msza. Brylował tam wojewoda (marszałek zorganizował „konkurencyjny” piknik niepodległościowy na Stadionie Śląskim). Jarosława Wieczorka pełno było w mediach i w internecie, gdy na Śląsku stawały szpitale tymczasowe, gdy trzeba było robić wielką akcję testowania górników, gdy przeprowadzano ewekuacje z domów pomocy społecznej. A teraz go nie ma. Zniknął.


9

Żadnej aktywności lokalnej nie wykazywał w ostatnich miesiącach premier Mateusz Morawiecki. A wypadałoby chyba, skoro jest posłem Ziemi Śląskiej, a mandat do parlamentu uzyskał z okręgu katowickiego.

To również jest ciekawe, gdyż zmiana władzy w sejmiku woj. śląskiego dojrzewała już od dłuższego czasu i dla nikogo nie była ona zaskoczeniem. Zaskoczeniem jest raczej wrażenie, że PiS tę władzę oddał nieomal bez walki. Tak jakby jego działacze już się z tym pogodzili. Nie zdziwi więc, jeśli za tymi, którzy już przeszli z obozu władzy do opozycji, za chwilę ruszą następni.


Mateusz Cieślak


Na zdjęciu: „Konkurencyjny” wobec tradycyjnych obchodów Dnia Niepodległości niepodległościowy piknik na Stadionie Śląskim. Fot. SŚ, UMWŚ.


***

Uwaga

Tych 200 tys. ludzi naprawdę nie musiało umrzeć.

Poruszający film o pandemii – aby zobaczyć kliknij nasze logo.

***